poniedziałek, 12 maja 2014
Od Setha : ( CD do opo Miru ) Światło
Najpierw mrok i nieoczekiwany blask pojawił się przed moimi oczami, a potem otumaniony nie panowałem nad własną koordynacją ruchów. Toczyłem się powolnie pod górę nie świadom nawet jej stromość, coś wręcz cięgło mnie na górę.
Poczułem delikatne mrowienie na żebrach niczym muśnięcie lekkiego piórka, po czym jednak wybudził mnie stanowczy głos, a temperatura stała się znienacka nie do zniesienia.
- Choć ścierwo musimy ukryć się przed słońcem... - Usłyszałem tylko jak przez mgłę, próbując wstać zatoczyłem się niezdarnie zupełnie oklapły z sił.
Poczułem dziwny impuls który był jakby zielone światełko przeczesywało mi czaszkę z najmniejszych tajemnic jakie w sobie być może niegdyś skrywałem.
~Zmień formę! ~ Usłyszałem cicho, ale wyraźnie, zawróciło mi się w głowie.
- Przykro mi, ale nie jestem w stanie spełnić tego żądania – Pomyślałem odpowiadając głucho na dziwny, ale piękny i dźwięczny głos zapewne należący do młodej dziewczyny która stała przede mną z niesmakiem i nieskrywanym obrzydzeniem.
Nie miałem tego jej ani trochę za złe w końcu byłem istotnie ścierwem które wczołgało się w ciemnościach w poszukiwaniu pustki, goniąc swój własny ogon, prowadząc do obłąkania i uśpienia większość zmysłów.
Nim się obejrzałem dziewczyna poganiając mnie karcącym wzrokiem popędziła w stronę szarej równiny. Pobiegłem rzecz jasna za nią w końcu mnie ocaliła i nie maiłem wyboru jeśli chciałem uciec przed tym piekielnym słońcem.
Od dłuższego czasu w milczeniu w wpatrywałem się w piekącą okrągłą żarówkę która wprawiała mnie w stan napięcia, była mi obca od tak dawna, a mroczki pojawiające się przed oczami wcale nie ułatwiały tej sytuacji.
~Można wiedzieć jak masz na imię ? ~ Znów zagrzmiał lekki głos w mojej głowię, a ja niechętnie się skrzywiłem patrząc z wyrzutem teraz na białą wilczyce która biegła przede mną.
- Nie forsuj się już tak, uwierz umiem mówić. Jestem Seth, a ty? - Stanęliśmy naprzeciw siebie patrząc czujnie w oczy, wilczyca w końcu uśmiechała się pogardliwie i prychnęła przerywając cisze. - Miru, Miru Salvana.
Patrzyła się tak na mnie jeszcze chwile wiercąc mnie wzrokiem. - Co robiłeś nad kotłem ?
Pytanie to trochę zbiło mnie z tropu i nawet po wysileniu lepiej mózgu nie mogłem sobie przypomnieć, ale po dłuższy dumaniu usłyszałem krzyk.
Skuliłem się w przestrachu kładąc uszy po sobie i przymykając oczy, widziałem teraz małą grupę wilków które watahą nie można było nazwać więc wywnioskowałem, że była to moja rodzina.
Spadała ona w głąb kotła z przerażeniem na pyskach, najprawdopodobniej wszyscy umarli na miejscu po zetknięciu z dnem, więc czemu ja żyłem?
- Sam chciałbym wiedzieć – Odpowiedziałem w końcu, a wilczyca popatrzyła na mnie podejrzliwie. - To może powiesz chociaż z skąd jesteś ? - Mruknęła zniecierpliwiona, ale ja byłe równie zmieszany w obu kwestiach.
- Nie mam pojęcia... - Jęknąłem, kryjąc ból spowodowany tak poważnymi lukami w pamięci.
Miru ? Przepraszam z długość :/
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz