Ruszyłam ku Mglistej Górze-siedlisku dzikich plujących ogniem bestii.
Podeszłam aż pod samą górę i zaczęłam żmudną wspinaczkę.W końcu przede mną pojawiła się spora grota.Weszłam do niej by przespać chłodną noc.Nie mówię,że mi to przeszkadza po prostu lepiej czuję się w pełnym słońcu.
Obudził mnie głośny ryk.Wzdrygnęłam się i w mgnieniu oka podniosłam się na równe nogi.Ruszyłam w głąb jaskini.Wtem naprzeciw mnie ujrzałam olbrzymiego czerwonego smoka.
Wokoło widać było ludzkie szczątki,a także ich bezpańskie teraz rzeczy osobiste.Z nozdrzy potwora wydobył się dym.
-Po co tu przyszłaś?!-warkną głębokim, gardłowym i nieco ochrypłym,niskim głosem.
-Jestem,że tak powiem przejazdem.-rzuciłam niedbale.
Podniósł uniósł garbaty wyrostek pełniący rolę brwi.Po czym mrukną coś cicho i grzebną niechętnie łapa zagarniając złote monety z których najwyraźniej uczynił sobie leże.
-Przyszłaś zabrać moje złoto!-warkną mrużąc gniewnie oczy.
-O bogowie wszelcy!Mam w głębokim poważaniu twoje pieniążki!-wykrzyknęłam unosząc ręce do góry.
To go chyba jeszcze bardziej rozjuszyło.Podeszłam bliżej i splunęłam na złoto.
,,Brwi''drgały mu w tiku gniewu.
-Dosyć!
Ruszył ku mnie powolnymi krokami.Odwróciłam się powoli i marszem poszłam przed siebie.Słyszałam jak zagęszcza ruchy,ja też przyśpieszyłam kroku.Biegłam najszybciej jak mogłam a on truchtał za mną.Zatrzymałam się tuż przed wyjściem,a on przebiegł nade mną.
Rozpostarł potężne skrzydła.Skoczyłam mu na grzbiet.Rykną dziko i wzbił się wyżej.Trzymałam się zawzięcie kolca na jego grzbiecie.
Byliśmy już wysoko.Powoli brakło mi powietrza.Naglę złożył skrzydła i zanurkował ku ziemi.Oparłam się plecami o pierwszy z kolców i chwyciłam go rękami wyciągając je do tyłu.Rozłożył je dopiero tuz nad koronami drzew.Wtedy zeskoczyłam z niego i wylądowałam na gałęzi.Zeszłam pośpiesznie na ziemię i ukryłam się za ubogim krzakiem.Gdyby nie drzewa,które gdyby chciał bez problemu by spalił lub poprzewracał pewnie by mnie dopadł.
Wylądował i z rykiem wypuścił ku niebu język ognia i załopotał rozłożystymi skrzydłami.Wrócił do jaskini jeszcze parę razy zaryczał i znikną w czeluściach swej groty.
no bo smoki nie lubią jak się je głaska.....
OdpowiedzUsuńMiru
A ja nie lubię jak próbuje się mnie zabić
OdpowiedzUsuń...oj co ja bredze, przecież to uwielbiam.
Kerry