piątek, 27 czerwca 2014

ogłoszenie parafialne

Jako że wasz ulubiony admin Miru wyjeżdza wszystkie
opowiadania wysyłajcie do Moonli czyli graczki Paula02

Od Rozalii: Co ja mam z nim zrobić?


Mam wrażenie, że on nic nie wie na temat Otchłani.
- To nie takie proste...
- Ale jak to? Znak zniknął - podpytał.
- I co z tego? Pojawia się tylko, gdy używasz mocy - odpowiedziałam.
- Na serio?
- Tak. Użyj mocy.
Chłopak użył mocy. Na jego piersi pojawił się znowu znak.
- Dobra. Teraz Ci wierzę
- To choć. Pierwsza rzecz powinna być w oazie
- To idziemy! Chcę jeszcze pożyć!
- Poczekaj, załatwię nam transport.
Przywołałam parę gryfów.
http://magiczne.pun.pl/_fora/magiczne/gallery/2_1294242662.jpg
 http://www.world-of-magic.aaf.pl/images/avatars/159209319753627a4736114.jpg
- Wskakuj! - powiedziałam wsiadając na jednego z gryfów.
- Mam na to wsiąść...? - spytał niepewnie.
- Tak! Już! Chyba, że jeśli chcesz mogę Cię teraz wrzucić do Otchłani!
- Dobra - powiedział.
Wsiadł na gryfa. Wspólnie polecieliśmy do najbliższej oazy.

Roni?
PS: Jeśli dobrze pamiętam następną rzecz ma Lorien

poniedziałek, 16 czerwca 2014

od Roniego

Nic z tego nie rozumiałem złapałem się za głowę i zamknołem oczy.
-To chyba nie dobrze..-stwierdziłem niezbyt przytomnie
miałem wrażenie ,że ziemia pod stopami mi się przesówa.
Spojrzała na mnie pobłażliwie i zaczęła się oddalać wzbijając tumany pyłu.
-No ale czekaj!-zawołałem za odchodzącą waderą
podbiegłem do niej starając się dotrzymać jej kroku.
-Jak spotkałeś ojca po tym...-spytała nie kończąc zdania
-W ogóle nie wiem-odpowiedziałem  przyglądając się krawędzi rozerwanej koszuli-wydaje mi się ,żeten dziwny znak pojawił się dziś
Kiwała głową potakująco miałem wrażenie ,że wcale mnie nie słucha.
Ponownie zaczepiłem wzrok na materiale koszuli nieco zbyt dokładnie przyglądając się fragmętowi w którym była przecięta.
Niewiele brakowało a bym nie żył mimo wolnie spojrzałem na skóre.
znak był już teraz ledwo widoczny.
-Rozalia mam wrażenie ,że już nie potrzebuje pomocy..
Sory za długość..
ps.
 jak chcesz to morzemy iść pogłaskać Lorien 



piątek, 13 czerwca 2014

Od Rozalii:



Nie odpowiedziałam chłopakowi i wyciągnęłam nóż. Bez wielkiego namysłu rozcięłam kawałek koszulki chłopaka. Tak się wiercił, że prawie mu coś zrobiłam.
- Chcesz mnie zabić?!
- Nie, ale musiałam coś sprawdzić
- Co niby?
- Czy masz piętno
- O czym ty mówisz?
- O tym - wskazałam na "zegar" na jego piersi.
- To jest piętno?
- Tak, nosisz piętno własnego ojca
- Żartujesz?!
- Nie, ale musimy znaleźć jakąś oazę. Tam powinniśmy znaleźć coś co pomoże mi usunąć piętno, a i jeśli nie pośpieszymy się to faktycznie możesz umrzeć...
- Co?!
- Właśnie to. twoje wskazówka ruszyła się na szczęście tylko raz. Mamy sporo czasu. Nosisz piętno ojca, ponieważ gdy trafił do Otchłani stał się Łańcuchem o takich mocach i zmusił cię do stania się jego kontrahentem. To nie legalne


Roni? Idziemy szukać oazy czy chcesz się stać mym podwładnym?

czwartek, 12 czerwca 2014

Od roniego(CD Rozalii

-Łańcuchy?- byłem totalnie zdziwiony tym co mówiła
-Tak łańcuchy a ty je od tak sobie tworzysz z powietrza!
-chodzi ci o to?-spytałem przywołując ogień i tworząc z niego małego gryzonia.
-No nie do końca...
-Chcesz mi powiedzieć ,że masz na myśli te Łańcuchy?
-Tak co chyba że według ciebie znaczy to coś innego
Wciągnołem głośno powietrze.
Właśnie przez łańcuchy zginoł ojciec.
Chciał uchronić naszą rodzinę przed rozłamem i przyjoł propozycje dziwnego stwora który pojawił się właściewie nie wiadomo z kąd.
Podbiegł do mnie płonący stwór którego przed chwilą stworzylem.
-Roni....co ty zrobiłeś?-spytała Rozalia  patrząc na mysz która właśnie wskoczyła mi na kolano.
-Gdy zechcę zniknie- powiedziałem i machnąłem ręką rozwiewając płomienie
-Dziwne nawet bardzo...
Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem.
-tylko nie mów ,że od tego zgine.....

bo nie zgine nie? Rozalia?


wtorek, 10 czerwca 2014

Od Rozalii: Mech... Łańcuchy...




Przed nami był Łańcuch.
- No cóż, nie zdążymy tam dobiec - powiedziałam. - mam nadzieję, że się bronić...
- Ale o co Ci chodzi ?
-Tym już się nie martw. Ten stwór to nie twór pustyni, tylko mojego domu!
Przybrałam postać człowieka.
- Chyba nie mam wyjścia... - powiedziałam.
-Co masz na myśli? - spytał.
- Nieważne! Kapelusznik do mnie! - przywołałam do siebie Kapelusznika.
- Mam się go pozbyć? - spytał.
- C-co to jest ?!
- Przyjaciel - odpowiedziałam Roniemu. - i tak masz się go pozbyć!
Gdy tylko skończyłam mówić zaczął używać mocy. Otworzył swoje ogromne czerwone oko, które zwykle było zamknięte.
- Spójrz co on potrafi - powiedziałam.
-No ładnie
Po tych słowach lwa już nie było.
- Kapeluszniku wracaj ! - wydałam rozkaz.
- Wyjaśnisz co tu się stało?
-Rozmawiasz z władczynią Otchłani, a on to jeden z silniejszych Łańcuchów. To zaskakujące. Pierwszy raz widzę kogoś kto potrafi tworzyć Łańcuchy z gorącego powietrze... Teraz ty wyjaśnij...

Roni? Wytłumaczysz łaskawie co tu się wyrabia?

niedziela, 8 czerwca 2014

Od Roniego (Cd Rozali)


Wadera bardzo się gdzieś śpieszyła.
-Czekaj!-wołałem bięgnąc tuż za niom
-Musze iść
-Gdzie?
Odwruciła się mierząc mnie gniewnym wzrokiem
-To nie twoja sprawa!
-Dobra-odpowiedziałem siadając na jakimś kamieniu-jak chcesz
spojrzała na mnie jakby zdziwiona tym że tak łatwo odpuściłem.
-to do zobaczenia-powiedziała i poszła w swoja stronę
-Raczej się więcej nie zobaczymy-zawołałem za niom
-Co masz na myśli?-spytała zatrzymując się
-Za momęt zrobi się tak gorąco ,że raczej tu nie przeżyjesz
-Więc znajde jakieś schronienie
-to nie takie proste lepiej choc ze mną
Nawet nie ruszuła się z miejsca.Nie miałem zamiaru stać tu do usmiechniętej śmierci.
Skupiłem się na gorącym powietrzu.
Obdarzone życiem płomienie przyjeły postać lwa.
 
-to twoje?-spytała Rozalia cofając się powoli w moją stronę.
- A jesli powiem ,że to jeden z zabujczych tworów pustyni?-odpowiedziałem usiechając się pod nosem
-To gdzie ta twoja kryjówka?
-Nie daleko-odpowiedziałem wskazując sterte głazów w której spedziłem dzisiejszą noc
Rozalia?