poniedziałek, 16 czerwca 2014

od Roniego

Nic z tego nie rozumiałem złapałem się za głowę i zamknołem oczy.
-To chyba nie dobrze..-stwierdziłem niezbyt przytomnie
miałem wrażenie ,że ziemia pod stopami mi się przesówa.
Spojrzała na mnie pobłażliwie i zaczęła się oddalać wzbijając tumany pyłu.
-No ale czekaj!-zawołałem za odchodzącą waderą
podbiegłem do niej starając się dotrzymać jej kroku.
-Jak spotkałeś ojca po tym...-spytała nie kończąc zdania
-W ogóle nie wiem-odpowiedziałem  przyglądając się krawędzi rozerwanej koszuli-wydaje mi się ,żeten dziwny znak pojawił się dziś
Kiwała głową potakująco miałem wrażenie ,że wcale mnie nie słucha.
Ponownie zaczepiłem wzrok na materiale koszuli nieco zbyt dokładnie przyglądając się fragmętowi w którym była przecięta.
Niewiele brakowało a bym nie żył mimo wolnie spojrzałem na skóre.
znak był już teraz ledwo widoczny.
-Rozalia mam wrażenie ,że już nie potrzebuje pomocy..
Sory za długość..
ps.
 jak chcesz to morzemy iść pogłaskać Lorien 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz