Wadera wyglądała na wesołą ja już nie potrafiłam być wesoła
wyprostowałam się i zmieniłam w człowieka. Wadera uczyniła tak samo jak
ja.
-Oczywiście, że tak. Potrzebujemy takich jak ty.
-Dziękuje, ale nie bądź taka poważna- uśmiechnęła się wadera.
-Nie rozkazuj alfie, powiedz jak ci na imię?
- Hazel.- odpowiedziała wadera.
- Ja mam na imię Ilu, to znaczy Moonli. – prawie bym się wygadała- Pewnie jesteś głodna i spragniona.
- Tak- odpowiedziała niepewnie wilczyca.
- Choć być może niedługo na dworze nie będzie się już wytrzymać.
-Oczywiście.- i Hazel poszła za mną do bardzo dużego domu, mojego domu.
Podałam wodę i prowiant. Gadałyśmy trochę przy niej mogłam się wyluzować. Uśmiechnąć się.
Nagle zobaczyłyśmy basiora. Wyszłam na zewnątrz z Hazle. Basior
zamieniła się gdy zobaczył nas. Podszedł bliżej. Nagle czas się dla
mnie zatrzymał. Serce biło jak opętane. Nie wiedziałam co się dzieje. Aż
w końcu zdałam sobie sprawę. Ale on pot rzedł do Hazel. Odwrócił się do
mnie i spytał: Czy mogę dołączyć?- Pokiwałam głową na znak że ,,tak’’
On pot rzedł niebezpiecznie blisko do Hazel. Krew powoli zaczęła we mnie
wrzeć. Złapał za kosmyk jej włosów i kręcił nimi w Okół swojego palca.
Hazel stała nieruchomo też nim oczarowana. Ja zmarnowana zmieniłam się w
wilka i odeszłam a odchodząc usłyszałam ich rozmowę:
-Cześć- wyszeptał tamten chłopak- jak ci na imię?
-H… hazle.- wyjąkała wet najpiękniejszy kwiat pustyni pozazdrościł by ci
urody. A miękkość twojej skóry- dotknął policzka Hazel- nie równa się
jedwabiu. – Hazel zaśmiała się cicho odwracając głowę.
-Oczy jak dwa obsydiany, czarne i głębokie . i pierwsze wrażenie jakie
odnoszę gdy na nie patrzę to tak jakbym spadał w otchłań bez dna.
odwróciłam się i to co zobaczyłam mocno uszkodziło moją psychikę. Hazel
całowała się z tym oto tu draniem. Nie wiem jakim cudem ale byłam taka
wściekła że, oni się całują. Coś we mnie wybuchło i przy nich też. To
był gejzer który wyrwał ziemie i podniósł ich do góry przy okazji parząc
ich ciała. Ostudziłam wrzącą wodę ale niepotrzebnie gdyż Hazel
zareagowała dużo szybciej i wzleciała w górę trzymając za ręce jej
chłoptasia .
Uciekłam z tam tąd do lasów mgły.
*w lesie mgły*
Płacząc przez przypadek nadepnęłam na gałąź i nagle młody wilk się na mnie, rzucił.
-Ej nie jestem biegusem.
Miru proszę nie pożeraj mnie.
A i soory za to co zrobiłam z tobą Diego i Hazel na serio soory.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz